Antykwariat

ul.
Piotrkowska 44 ( w podwórku)
90-265
Łódź
Czynny: Pon.-Sob. 16-19
Powrót | Dodaj komentarz |Komentarze
Anonymous napisał(a):
W antykwariacie totalny syf - książki aż po sufit i nieposegregowane. Ceny porównywalne do innych antykwariatów.
Anonymous napisał(a):
Urzęduje tam stary, siwy i łysy dziad. Ma malucha. Posiada sztukę podtrzymywania konwersacji. Przychodzi do niego żul sprzedawać książki. Strasznie gada od rzeczy. Książki strasznie drogie i trzeba czekać długo zanim przeniesie. Szyby brudne, kręci się dużo żuli jadących piwskiem. Ogólnie syf, zgnilizna i psie guano.
Michał napisał(a):
Naprawdę szczerze odradzam ten antykwariat. Po zamówieniu u antykwariusza książek, zaszantażował mnie, że nie ujawni mi innych, jeżeli nie kupię tych wybranych przez niego ! To oszustwo i kradzież w biały dzień !!! Poza tym ceny bardzo wygórowane.
Antykwariat napisał(a):
Co ma do rzeczy fakt że dziadek jeżdzi maluchem! Ja też jeżdżę maluchem i nie czuje z tego powodu jakiejś ujmy. Książki da się przewozic i to nawet w dużych ilościach.
jamais vu napisał(a):
A ja będę bronić Pana Antykwariusza. Dla mnie był bardzo uprzejmy, pogawędziliśmy sobie sympatycznie dość długo i wykopał mi naprawdę fajne rzeczy w bardzo przyzwoitych cenach. Jedyny minus, że nie można samemu grzebać w jego przybytku, tylko należy zamówienie i przyjść najwcześniej następnego dnia. Ale to też ma swój specyficzny urok, tak samo jak specyficzny jest sam Pan Antykwariusz.
willy_poodle napisał(a):
Książki prawie się wylewają, ale nie ma wstępu do środka, żeby sobie poszperać. Właściciel (artysta malarz) jest bardzo cwany i pozuje na biedaka w celu pozyskiwania książek od pijaczków za pół darmo.
Nie zależy mu za bardzo na sprzedaży na miejscu, raczej robi wywiad czego ludzie poszukują. Może sprzedaje to potem w internecie (?) Zapytany o książkę każe przyjść za miesiąc, potem następny... Jeśli już dojdzie do jakiejś sprzedaży, to nigdy nie podaje ceny, tylko każe kupującemu powiedzieć za ile chce kupić, po czym stwierdza, że podana kwota jest za niska i coś do niej dokłada. Oczywiście zawsze uważa, żeby pijaczkowie-dostawcy nie usłyszeli za ile sprzedaje...
digo napisał(a):
Dawno nie byłem. Jeśli chodzi o Pana Antykwariusza osobiście nie mam zastrzeżeń. Dla mnie był miły...
Chociaż widać, że nieźle kombinuje.
Co do ogólnej oceny antykwariatu tak różowo nie jest. Zero swobody
i wyboru książek. Przychodząc tam musisz konkretnie wiedzieć czego szukasz i być niemal od razu zdecydowany na kupno.
Niczego nie można dotknąć. Przebywając tam czułem
się prawie jak w Muzeum Narodowym.
Ceny kosmiczne, za niektóre książki czasami dwa razy więcej niż inne łódzkie antykwariaty.


